Blog > Komentarze do wpisu

Love Story Fail

mobilol, ironicznie o mobilnych technologiach i nie tylkoKoniec roku zbliża się nieubłaganie, a wraz z nim podsumowania, wnioski, dygresje, aluzje i wszystkie inne te takie. Chwila namysłu, zeszyt w dłoniach i kreślimy wszystko co do głowy przyjdzie, bo przecież kiedyś trzeba podzielić się swoimi porażkami. A było tego w tym roku...

WWW.MOBILOL.PL - NOWY ADRES BLOGA | FOT. yeonai

W zasadzie, to nie wiem co jest ciekawsze? Przysnąć i przegapić kilka/kilkanaście światowych premier, czy może sprzedać flagowy model telefonu dzień przed premierą najnowszego systemu - o ironio - dostępnego tylko dla tego właśnie modelu?

Kurtyna w górę, orkiestra w huk, dziewczyny w ruch- postanowione!
Zacznę od krótkiej historii faila, jakiego świadomie lub nieświadomie się dopuściłem, ale wcześniej poproszę o szklankę wody, bo ten wstęp był tak suchy, że nawet na Saharze jest wilgotniej za dnia.

Sahara facepalm  | fot. happyarabnews.blogspot.com

Jako  przeciętny zjadacz chleba, ale za to nieprzeciętny pochłaniacz słodyczy byłem szczęśliwym posiadaczem high-endowego dotykofonu, o dumnie brzmiącej nazwie - Samsung Galaxy Nexus. Fajnie wygięty telefon ze średnimi, jak na owe czasy bebechami miał jeden atut, dzięki któremu cała konkurencja zostawała w tyle - czystą lodową kanapkę (czyt. Android 4.0.x). No dobra, miał wiele atutów - zaczynając od fajnego kształtu, kończąc na tym, że był fajnie wygięty.
Odchudzony i przyspieszony do granic możliwości Android sprawiał wiele radości. Pisało się dobrze, budzik działał - a dzwonienie? - Bajkowe. Nawet rozmówca po drugiej stronie słuchawki wydawał się jakiś taki fajniejszy. Ogólnie układało nam się dobrze, sporo razem przeszliśmy, dużo razem widzieliśmy, ale nie wszystko co drogie dobrze się kończy (wtedy 1800+). Podczas wydawania kolejnej aktualizacji lodowej kanapki Google ogłosiło, że lada moment na horyzoncie pojawić ma się jej zastępca - żelowa fasolka. Nic nie stało na przeszkodzie żebym ja - zasłużony użytkownik androida - dostał jego najnowszą odsłonę jako jeden z nielicznych na świecie. Tak się jednak nie stało, z jednego prostego powodu - rozmiar telefonu w kieszeni ma znaczenie, zwłaszcza jak się ma mał... oh wait!

Samsung Galaxy Nexus vs Samsung Galaxy Note | fot. knowyourmobile.com

Gdybym był grubą pisarką powieści dla nastolatek, swoją opowieść opisałbym tak: Namiętności między nimi wydawało się nie być końca. Upragniony przez nią dzień był już tak blisko, wszystko stawało się piękne, realne, nie mogła się doczekać, kiedy powiedzą sobie sakramentalne "Owoc żywota Nexus" - dokładnie tak jak sobie wymarzyła. Zaślepiona blaskiem dnia ślubu nie dostrzegała, że coś w nim pękło, był innym człowiekiem, mniej czułym, mniej delikatnym - wtedy jeszcze nie wiedziała. Dowiedziała się dzień przed ślubem - miał romans. Kiedy przypomniał sobie, że istnieją większe, mocniejsze od niej sprzęty jego uczucie do niej osłabło. Był tak zaślepiony blaskiem  5-cio calowej królewny z kijem (wtf?), że nie zastanawiał się długo. Opuścił ją bez żalu, nawet nie zwracając uwagi na fakt, że za kilkanaście godzin jej wnętrze wypełni się nową, nieskazitelnie czystą duszą - żelkowo-fasolkową duszą. Jej praca przyspieszy, częstotliwość fochów spadnie do minimum, a ona sama nabierze więcej siły do życia, więcej energii do myślenia i do tego wszystkiego znacząco schudnie. Nic go to nie obchodziło - a raczej: Nie wyrażał on przepastnego zamiłowania w nadchodzącym u damy jakże istotnym przeobrażeniu.
No, ale nie jestem grubą pisarką powieści dla nastolatek, jestem zwykłą grubą pisarką.

Całuj mnie, Nexusie: Zwykła gruba pisarka  | fot. lionhearted.com

Podsumowując:
Jaki idiota sprzedaje telefon, który ma pierwszeństwo do aktualizacji? Oczywiście są tacy, ale kto robi to dzień przed premierą najnowszego systemu?! - Dzień dobry.
Wystarczyło chociaż poczekać na aktualizację, pobawić się chwilę, wmówić sobie, że żelowe fasolki mogą lizać łokcie lodowej kanapce i z czystym sumieniem oddać sprzęt do adopcji.
Galaxy Nexus poszedł w zapomnienie, żelowe fasolki zrobiły wrażenie, chwilowy kac moralny uderzył, ale wciąż nie zapomniałem o swojej kochance - tej, przez którą wydarzyło się to całe zamieszanie- Samsunia Galaxy Note. 
Do tej pory to ja musiałem ją odwiedzać w domu handlowym, zabawiać się przy ludziach, czuć się niezręcznie, kiedy pokazywała mi swoje walory, ale tym razem to się zmieniło- zaprosiłem ją do domu. Podobno najwięcej wad w związkach wychodzi dopiero po zamieszkaniu razem. No cóż, u nas jak na razie jest dobrze, Samsunia sprawia mi wiele radości, a i ja czasem zrobię jej dobrze. Ostatnio np. dostała ode mnie świeżutki AOKP 4.1 - Ah, gdybyście tylko widzieli jej minę...

Gdyby ktoś tutaj nie dotarł - co mnie wcale nie zdziwi - poniżej zamieszczam moją moją dramatyczną historię wyrażoną w jakże prostej, oddające wszystkie uczucia sztuce obrazu:

 

Samsung Galaxy Nexus vs Samsung galaxy Note | fot. yeonai

zapraszamy pod nowy adres: www.mobilol.pl

sobota, 17 listopada 2012, yeonai

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
samozdrowie24
2012/11/19 11:15:17
Fajny blog. Pisz częściej!
-
yeonai
2012/11/19 18:17:29
A dziękuję :) Tym razem już będzie częściej :)
mobilolon
Skopiuj CSS